T.E.O.R.E.M.A.T. w nowozelandzkiej prasie
Przed rozpoczęciem New Zealand International Arts Festival w Wellington jego dyrektor artystyczna Lissa Twomey zapowiadała T.E.O.R.E.M.A.T. jako „najgoręcej dyskutowany spektakl festiwalu”, przewidując, że ten „znakomicie wyreżyserowany i niezapomnianie piękny spektakl pozostanie w myślach widzów jeszcze na długo po zakończeniu festiwalu”.
Jej przewidywania potwierdzają recenzje spektaklu TR Warszawa. Peter Besley z "Lumiere Reading" określa spektakl w reżyserii Grzegorza Jarzyny jako "wyjątkowe wydarzenie na New Zealand International Arts Festival 2010", pisząc: "wyrafinowanie produkcji Jarzyny bliskie jest prawie niememu filmowi, w którym czyste emocje i podstawowe ludzkie popędy ukazane są za pomocą zadziwiającej palety wizualnej. Osoby znające prace Pasoliniego docenią wyraźnie filmowy charakter spektaklu Jarzyny. Każdy gest, każdy drobny ruch jest uchwycony przez niezwykle kinowe oświetlenie, które tworzy pełną niedopowiedzeń, intrygującą estetykę. Kostiumy odzwierciedlają europejską elegancję późnych lat sześćdziesiątych, muzyka sugestywnie splata drobne wątki". Besley chwali również "wyśmienite aktorstwo", pisząc, że "zespół TR Warszawa gra z precyzją i energią". Podsumowując, stwierdza, że T.E.O.R.E.M.A.T. odznacza się "wyjątkową spójnością", a "teatr przemawia do nas tak silnie, jak jeszcze nigdy w epoce Avatara".
John Daly-Peoples z "National Business Review zestawia spektakl "11 & 12" Petera Brooka z T.E.O.R.E.M.A.T.EM, pisząc: "autor pierwszego z nich zmieniał oblicze teatru na przestrzeni ostatniego półwiecza, zaś autor drugiego prawdopodobnie będzie zmieniał teatr przez najbliższe pół wieku". Według niego T.E.O.R.E.M.A.T. "można by przypisać do kategorii 'teatru rozpaczy' lub 'teatru niespełnionych marzeń'", a tym, co "nadaje sztuce intensywność i dramatyzm, jest jej błyskotliwa inscenizacja; połączenie światła, muzyki, scenografii i doskonałej gry aktorskiej. Oświetlenie zawdzięcza wiele oryginałowi, a także innym włoskim filmom z lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku; widoczne są także echa dramatycznego oświetlenia filmów hollywoodzkich z lat trzydziestych i pięćdziesiątych. Każda sekwencja tworzy odrębną scenę filmową, każda opiera się na poprzedniej, tworząc kolejny poziom o przerażającej złożoności emocjonalnej".
Natomiast Laurie Atkinson z "The Dominion Post" stwierdza, że choć T.E.O.R.E.M.A.T. jest przedstawieniem "trudnym" i "zagadkowym", 'jego wykonanie – inscenizacja, scenografia, oświetlenie, muzyka i gra aktorska – jest bez wątpienia wspaniałe i z pewnością na długo zostanie w pamięci".
Całość recenzji do przeczytania w zakładce RECENZJE.

