T.E.O.R.E.M.A.T. – prymitywny, święty i czysty

Przed przyjazdem T.E.O.R.E.M.A.T.U na New Zealand International Arts Festival Magdalena Podbielkowska i Peter Bisley z "Lumiere Reader" rozmawiali w Warszawie z Grzegorzem Jarzyną.

Najsroższa od kilku dziesięcioleci fala mrozów nawiedziła właśnie Polskę. Budynki bez wyrazu, dominujące architekturę południowej części stolicy, toną w zwałach brudnego i zamarzniętego śniegu. Na termometrze -17°C, ale ożywiony tłum polskich aktorów teatralnych i filmowych, pisarzy, reżyserów i innych artystów okupuje sale TR Warszawa aby być świadkami premiery Wiarołomnych, adaptacji filmu Ingmara Bergmana o tym samym tytule.
Dyrektor naczelny TR Warszawa Grzegorz Jarzyna przyleciał na premierę z Essen. Rozmawiamy z nim tuż przed spektaklem, w jego biurze o bezkompromisowo czerwonych ścianach. Tak jak wcześniej jego mentor Krystian Lupa, Jarzyna był jedną z ważniejszych postaci transformacji polskiego teatru w burzliwym i oszałamiającym okresie postkomunistycznych zmian. Obecnie prowadzi młode pokolenie reżyserów, którzy od połowy lat dziewięćdziesiątych tworzą nowe kierunki w teatrze polskim. Jarzyna, mianowany w 1998 roku na stanowisko dyrektora artystycznego TR Warszawa, od 2006 roku jest także dyrektorem naczelnym teatru. W Essen reżyser T.E.O.R.E.M.A.T.U bierze udział w poważnym przedsięwzięciu teatralnym w ramach projektu Essen – Europejskia Stolica Kultury 2010. Właśnie z tej okazji powstał projekt Odyseja Europa, w którym Jarzyna, a z nim inni wiodący autorzy Europy – m.in. Péter Nádas i Enda Walsh – opowiadają homerycką epopeję.

T.E.O.R.E.M.A.T. Jarzyny jest całkowicie odmienną propozycją niż wykuty na nowo starożytny epos; spektakl ten jest oparty na filmie Teorema Piera Paolo Pasoliniego z 1968 roku oraz jego późniejszej powieści pod tym samym tytułem. Obraz Pasoliniego znany jest z oszczędności w słowach: „Wcześniej nie myślałem o Pasolinim jako o materiale, który można by przenieść na deski sceniczne. Później jednak zacząłem przyglądać się jego sztuce dokładniej, a także zagłębiać się w jego życie”. Jarzyna, znany z wyzwań stawianych publiczności, a także z wielu wywoływanych przez siebie polemik, w spektaklu T.E.O.R.E.M.A.T. stał się, według niektórych krytyków, nieco mniej kontrowersyjny. „Opinia, że spektakl odzwierciedla dojrzałość mojej pracy, to nic więcej niż spekulacje polskich krytyków, którzy zawsze piszą recenzje ‘na przedwczoraj’. W tym przypadku teoria, że stałem się dojrzałym twórcą wynika z poważniejszego tematu sztuki, jednakże sądzę, że jest coś buntowniczego we wszystkich moich przedstawieniach: są dojrzałe na tyle, na ile pozwala mi wiek i świadomość. W każdym przedstawieniu staram się pracować dojrzale. Nie tworzę spektakli pod wpływem kaprysu, dla skandalu i zamętu; każda sztuka jest swego rodzaju brakiem zgody na istniejący stan rzeczy”.

Jarzyna był zaintrygowany odniesieniem dzieła do współczesnej sytuacji w Polsce, przez „prorocze odzwierciedlenie pochłaniającego wszystko konsumpcjonizmu”. Zapytany, czy temat ten jest nadal istotny z punktu widzenia moralności i kultury, Jarzyna odpowiada, że przed rokiem 1989 ta tematyka nie miałaby absolutnie żadnego znaczenia w Polsce. „W kraju panował totalitarny system komunistyczny i wiemy, co to dokładnie oznacza. Pasolini był komunistą czysto ideologicznym i utopijnym”. Jednakże reżyser podkreśla, że dialektyka burżuazyjno-kapitalistyczno-komunistyczna nie stanowiła dla niego głównej inspiracji do stworzenia adaptacji dzieła. „Jego bogata metaforyka i poetyka mają znacznie większą siłę niż przekaz polityczny, a ponadto odnoszą się do rodziny – tej najmniejszej komórki społecznej, oraz do relacji obrębie tej komórki. Jest to problem, który dotyczy nas wszystkich”.
Dzieła Pasoliniego znane są z kontrowersyjności; reżyser był oskarżany o heretyzm po filmie La Ricotta, gniew wywołały graficzne obrazy przemocy seksualnej odmalowane w Salò lub 120 dni Sodomy. Włoski krytyk Umberto Eco pisał, że „bierność społeczeństwa dla Pasoliniego była wystarczającym powodem do ataku”. Jarzyna odrzuca takie porównanie z Pasolinim, jednakże przyznaje, że w przeszłości rzucał wyzwania kulturowemu zacofaniu: „Sceny miłości i wyzwolenie seksualne przewijają się w mojej twórczości i nie odczuwałem żadnej konieczności nakładania sobie ograniczeń w rodzaju cenzury moralnej. Jednakże T.E.O.R.E.M.A.T. – wyjaśnia Jarzyna – oparty jest w mniejszym stopniu na przełamywaniu barier i seksualnych tabu, co było ważną kwestią w latach sześćdziesiątych. Skupiam się na transformacji bohatera, na jego wędrówce przez pustynię oraz na eksplorowaniu mistycznych sposobów dotarcia do prawdy”.

Film Pasoliniego koncentruje się na działaniach gościa, mężczyzny wkraczającego w życie rodziny, uwodzącego wszystkich jej członków, który w końcu porzuca ich, aby mogli rozmyślać nad bolesną prawdą własnej egzystencji. Dla Jarzyny „nie jest on ani symbolem zwycięstwa, ani porażki. Jest katalizatorem przyspieszającym nieuniknioną i jedyną możliwą reakcję; uruchamia reakcję i znika. Budzi prawdę dotychczas ukrytą głęboko w każdym z nas. Dzięki niemu patrzymy na siebie nieograniczeni przez sztywne ramy kultury, dostrzegamy obłudne prawdziwe ja”. Prasa koncentruje się na odniesieniach spektaklu do filmu z roku 1968, ale Jarzyna podkreśla, że to właśnie powieść Pasoliniego o tym samym tytule stanowiła główne źródło inspiracji: „W powieści temat jest bardziej rozwinięty; szczególnie tematyka religijna, aspekty mistyczne oraz ostateczne pytanie o egzystencję i cel życia”. Dla Jarzyny najgłębsze wyzwanie tematyczne dzieła to odrzucenie ustalonego stanu rzeczy: „Kwestia wygłoszona pod koniec sztuki opisuje postać oddalającą się w oddali, w nicość, w ten sam powracający pejzaż; dotyka ona filozofię pustki”.

Rola Jarzyny jako reżysera i autora adaptacji tekstu teatralnego wymaga większego zaangażowania w kontakt z publicznością niż tylko zwykłe zaprezentowanie tekstu na deskach scenicznych. W przypadku T.E.O.R.E.M.A.T.U, początek produkcji stanowiło seminarium, którego celem było wprowadzenie Pasoliniego do dyskursu o kulturze polskiej. Reżyser przyjmuje także aktywne podejście do wyzwań stawianych przez wybrane środki wyrazu artystycznego. „Nie dokonuję rozróżnienia pomiędzy dramatem, powieścią czy filmem. Wybieram materiał źródłowy ze względu na jego jakość i zainteresowanie tematem”. Podejście takie wynika ze zrozumienia zmieniającego się kontekstu kulturowego. „Percepcja publiczności teatralnej, która jest obecnie zanurzona w filmie, zmienia się z biegiem czasu i jest teraz zupełnie inna, niż miało to miejsce dwadzieścia lat temu. Mamy do czynienia ze stale rosnącym wpływem, na który teatr nie może pozostać obojętny”. Jednak dynamika ta jest niebezpieczna: „W ciągu ostatniej dekady widziałem przedstawienia, które mając zaledwie dziesięcioletnią historię, są już martwe”. Pomimo gotowości Jarzyny na przyjęcie inspiracji z nowych form przekazu oraz wcielania ich w produkcje teatralne, reżyser pozostaje żarliwym zwolennikiem cech charakterystycznych wyłącznie dla teatru. Podczas naszej rozmowy jego pasja widoczna jest w subtelnych wyrażeniach i gestach. W jego spokoju wyczuwa się wewnętrzną, pełną troski intensywność: „Ludzka obecność i przekazywanie energii, dzielenie się tą energią z publicznością to doświadczenie prymitywne, święte i czyste. Jest to wielka zaleta teatru, do której inne sztuki wizualne nie mają po prostu dostępu”.