WYŻSZA SZKOŁA REALIZMU

Eva Corino, BERLINER ZEITUNG

Kiedy film "Festen" Thomasa Vinterberga i Mogensa Rukova ukazał się przed kilkoma laty w kinach, krytyka przyjęła go entuzjastycznie. Potwierdził on sławę duńskiej grupy Dogma, oraz przyczynił się do uznania metody nagrywania nieprofesjonalną kamerą z ręki za obowiązującą zasadę stylistyczną. Tymczasem scenariusz filmu przywędrował z Helsinek do Warszawy i został przekształcony w sztukę sceniczną. Akcja dramatu dzieje się w rezydencji na wsi. Zaproszeni goście muszą wytrzymać w niej ze sobą cały dzień i całą noc. Jak zwykle, gdy idylla rodzinna powinna być absolutna, tym gwałtowniej wychodzą na jaw ukrywane od lat konflikty. Świętowane są sześćdziesiąte urodziny patriarchy rodu, który przez całe życie odpowiedzialnie spełniał tę swoją funkcję. W precyzyjnej i mądrej inscenizacji trzydziestoletniego reżysera Grzegorza Jarzyny, zgromadzona na urodzinach starszyzna wprowadza w charakter jubileuszu mieszankę autorytarnej postawy moralnej, etykiety i zasady, że silniejszy wygrywa. Czwórka dzieci Helge tkwi z kolei w toksycznych związkach. W czasie przedstawienia widzowie mają okazję, aby wyczerpująco przestudiować ich nieudane relacje życiowe.
Linda, jedna z rodzeństwa, przed kilkoma miesiącami popełniła samobójstwo topiąc się w wannie. Jej duch unosi się nad obficie zastawionym stołem, kiedy jej brat bliźniak Chrystian uderza łyżeczką w kieliszek. Zamiast jednak wygłosić toast na cześć ojca, ujawnia historię seksualnego molestowania bliźniaków przez ojca. Goście ignorują jego wypowiedź, matka zaprzecza wszystkiemu, brat policzkuje Chrystiana. Andrzeja Chyrę w tej roli można porównać do Hamleta, w jego grze pojawiają się momenty szaleństwa; syn prawie załamuje się pod ciężarem zadania.

Każdemu reżyserowi, który podejmuje się realizacji "Festen" będzie trudno zmierzyć się ze sławą i sugestywnością filmu. Jednak Grzegorzowi Jarzynie udało się nadać temu materiałowi, w sposób delikatny, cechy charakterystyczne dla swojego stylu. Można do nich zaliczyć np. podkład muzyki klasycznej lub choreograficzne układy podczas scen serwowania tac z bażantami. Większość z dwudziestodwuosobowego zespołu występującego w przedstawieniu gra w sposób doskonały. Po przejściu przez polską szkołę realizmu, prowadzeni są przez reżysera w surrealistyczne rejony sztuki aktorskiej. Jan Peszek gra rolę ojca. Gdy sztywno odchodzi, wsparty na ramieniu współmałżonki, widzimy w duszy obraz ustępujących z urzędu członków partii komunistycznej. Dopiero po jego wyjściu może się zacząć prawdziwa uroczystość - Christian gra w chowanego ze służącą Pią, dzieci łasują wśród urodzinowych tortów, na środku sceny tworzy się krąg tańczących.

[...]