Wybór recenzji z prasy niemieckojęzycznej
Christine Dössel, Süddeutsche Zeitung
Wściekła przygrywka w postaci „Aretei“ Jarzyny na festiwalu w Essen i zakończenie przedstawieniem „Odysseus, Verbrecher” w Theater Dortmund to najjaśniejsze punkty teatralnego maratonu. Obaj dramatopisarze traktują powrót Odyseusza do Itaki jako pretekst do opowiedzenia o ranach pozbawionego ojców społeczeństwa, o winie ojców i utrzymującej się wojennej traumie. W obu wypadkach Odyseusz jest złamanym, obcym, który chcąc, nie chcąc, czyni swojego syna Telemacha równym sobie, mordercą. U Jarzyny jest to upiornie obce i sugestywnie wciągające niczym w filmie Davida Lyncha. Tworzy on fascynującą atmosferę, w której z pierwotnych głębi ludzkości odbija się echem mit.
Gudrun Norbisrath, WAZ
Grzegorz Jarzyna inscenizuje swoją sztukę jako łagodne rozmyślanie, marzycielską choreografię. Andreas Grothgar to wstrząsająco samotny Odyseusz, Krunoslav Sebrekal jako syn jest wspaniale wyzywający. To zagadkowa sztuka o zabijaniu i kochaniu; „starzejemy się szybciej niż kamienie”, mówi Odyseusz, a potem morduje swoich przeciwników. Jest to w cichy sposób przerażające.
Niemal wszyscy autorzy „Odysei Europa” urodzili się po roku 1945, w niewielkim stopniu doświadczyli skutków II wojny światowej. Należy to sobie uświadomić, aby zrozumieć, że traktują wojnę jako coś minionego, coś mitycznego. Tym bardziej fascynujący jest zmysłowy teatr Jarzyny ze światłem i dźwiękami, które zdają się spadać z bardzo wysoka.
Bernd Auchlich, Neue Westfälische
Wspaniały jest już początek w Schauspiel Essen. W „Aretei”, którą polski autor i reżyser w dużej części stworzył podczas improwizowanych prób z aktorami swojego renomowanego teatru TR Warszawa i niemieckim zespołem, Grzegorz Jarzyna za pośrednictwem magicznego teatru o wschodnioeuropejskiej proweniencji nakłada na siebie przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, indywidualną traumę i społeczne skrajności. Zalotnicy jak ćmy otaczają piękną, pełna wdzięku polską aktorkę Katarzynę Herman grającą Penelopę, dopóki Andreas Grothgar jako mocno zaznaczający swą obecność Odyseusz nie wytnie tego rozrywkowego towarzystwa w pień, w napadzie wściekłości nie zamorduje swego ojca Laertesa, by wreszcie zostać zabitym przez własnego syna Telemacha.
Berliner Zeitung
„Odyseja Europa“, tak nazywa się wydarzenie teatralne w Europejskiej Stolicy Kultury, które rozpoczyna się w Essen. Essen to serce kulturowej stolicy gigantów, jaką utworzył cały region Zagłębia Ruhry. Odyseusz wrócił do Itaki. Tam zalotnicy Penelopy zachowują się bardzo przyzwoicie, ona sama w długiej wieczorowej sukni stara się o bella figura, syn Telemach ćwiczy serw w tenisie. Gitara dudni ponuro między kieliszkami szampana gości na przyjęciu, groźna jest ojczyzna, do której wraca rzekomy mistrz forteli.
To nie Itaka, lecz przestrzeń strachu, sztolnia długich lat od czasu spisania „Odysei”. Występują bogowie. Z czarnymi włosami wyglądają jak Japończycy, ich głosy brzmią jakby byli Wulkanami ze statku kosmicznego Enterprise, mówią po polsku, do tego wspak. To krajanie polskiego reżysera Grzegorza Jarzyny, który sprowadził ich na wystawienie „Aretei”, jak nazywa się jego sztuka o Odyseuszu.
Odyseusza gra Andreas Grothgar: masywny, o wyczuwalnej podskórnej gwałtowności, doświadczony w podróżach i zahartowany w cierpieniu, zimny wojownik. Mężczyzna, który musi patrzeć, jak jego syn Telemach podejmuje mordercze rzemiosło w miejscu, gdzie on sam je skończył. Jarzyna inscenizuje koszmar w rozciągniętym, wschodnioeuropejskim, patetycznym obrazie. Grothgar stanowi wcielenie przekleństwa wiecznego wojownika.
Stuttgarter Zeitung
Najsilniej zapada jednak w pamięć Odyseusz jako pozbawiony korzeni powracający wojownik, ten Odyseusz, z którym zaczynamy podróż na festiwalu w Essen, gdzie polski autor i reżyser Grzegorz Jarzyna pokazuje, jak człowiek, który nazbyt dobrze opanował rzemiosło zabijania, nie potrafi odnaleźć się w świecie, który kiedyś opuścił. Zabija pierwszą osobę, która go poznaje i chce objąć. Andreas Grothgar z imponującą intensywnością uosabia sprzeczności w osobie żołnierza, męża i ojca, którego co prawda wypełnia tęsknota za miłością i rodziną, ale który nie potrafi przebić swojego pancerza.
Günther Hennecke, Kölnische Rundschau
„Areteia“, triumfalna inauguracja projektu w Essen, autorstwa Polaka Grzegorza Jarzyny, poświęcony jest powrotowi Odyseusza. „Odyseuszu!”, rozbrzmiewa tęsknie w półmroku początku, gdy bohater leży u stóp Ateny niczym bezbronne dziecko. Jarzyna przenosi na scenę własną sztukę: bardzo realną, a jednocześnie będącą wspaniałą senną marą.
Podczas gdy Penelopa prowadza zalotników na długiej smyczy, powracający do domu snuje się po swoim pałacu niczym obcy. Świetne są cięcia i efekty świetlne o filmowym charakterze, fascynujące obrazy, często przypominające zbiorowe fotografie. Tutaj spotykają się mit i rzeczywistość.
Christine Adam, Neue Osnabrücker Zeitung
Metropolia Ruhry chce uchodzić za stolicę kultury – a w pierwszym wspólnym projekcie teatralnym zbliżyła się jeszcze bardziej. Sześciu autorów napisało sztuki dla sześciu teatrów w regionu Ruhry. Co szczególne w tej dwudniowej, wyjątkowo zwartej „Odysei Europa”: każdy z sześciu zespołów zaprezentował indywidualnego artystycznego ducha.
„Odyseuszu”, woła raz po raz melodyjnym głosem kobieta, tęsknie i smutnie jak we śnie, nim oddali się łagodnie od bohatera. Wydaje się, jakby bogini Atena, Kirke czy też Penelopa, małżonka Odyseusza, stapiały się w jedną osobę. W „Aretei” Grzegorza Jarzyny, polskiego autora, dyrektora warszawskiego teatru i reżysera własnej sztuki, Itaka powracającego do domu Odysa nie wita tak słodko i pokojowo. Andreas Grothgar gra złamanego siłacza, który zanosi do ojczyzny przekleństwo związane z zamordowaniem ojca. Jak bardzo wojna zmienia ludzi – to od czasów Homera wspólny wątek, który ciągnie się w czterech z sześciu premier. Inscenizacja w Essen przeznacza poruszająco dużo czasu i przestrzeni na nastrój bolesnego rozdarcia.
Roland Pohl, Der Standard
Korona ślepego pieśniarza Homera należy się polskiemu autorowi i reżyserowi Jarzynie za spektakl zrealizowany w Grillo Theater w Essen. Również jego projekt, instalacja sceniczna Areteia, żywi się rozmyślaniami nad nieudanym powrotem Odyseusza do domu.
Jarzyna burzy mit, zalewa go obrazami i dźwiękami. Jednak równie poważnie traktuje obosieczne posłanie, że wyrwanie się ludzi z samodzielnie zawinionej bezwolności wymaga strasznej ofiary.
Na surowym krajobrazie scenicznym z drewnianymi płytami jako przesłonami bogowie pracują nad zniesieniem swojej nieśmiertelności. Mieszkańcy Marsa z czarnymi ufryzowanymi włosami, którzy rozmawiają po polsku w zniekształcony sposób, wypuszczają ludzi na wolność. U początku każdego dzieła kultury stoi ojcobójstwo. Odyseusz dusi Laertesa – syn Telemach będzie musiał obrócić się przeciw niemu samemu, aby zdobyć wolność.
Homer to klamra. Jednak każde powstanie przeciwko niemu wyzwala również najbardziej poufałego potwora, jaki istnieje: poezję.
