Porywający teatr ... 4.48 Psychosis
Michael Billington, THE GUARDIAN
Jedną z oczywistych zalet rozpaczliwego, prozaiczno-poetyckiego tekstu Sary Kane jest możność wystawienia go na wiele różnych sposobów. Postaci nie są precyzyjne określone, co daje reżyserom absolutną wolność stworzenia ich własnego świata. Polska produkcja Grzegorza Jarzyny i TR Warszawa, prezentowana w ramach Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego, jest pierwszą, która traktuje ten tekst jak rozdzierającą autobiografię. Może zabrzmi to zbyt mocno, ale jest to porywający teatr.
Magdalena Cielecka, postać centralna, ma przypominać nam samą Kane - przeraźliwie szczupłą, piękną blondynkę pełną gwałtownego żaru. Walcząc z narastającą depresją w ponurej sali szpitalnej, pełnej umywalek, wdaje się w dyskusję w kilkoma osobami, które próbują jakoś przemówić jej do rozsądku: bliski przyjaciel, zatroskany starszy mężczyzna (ojciec?), lekarz i przede wszystkim czuła kochanka. Nawet wtedy, gdy kochanka przytula się do niej, bohaterka krzyczy "Niech cię diabli za to, że mnie odrzuciłaś," tak jakby jej ból nie pozwalał jej przyjąć czułości, nawet wtedy gdy ktoś ją okazuje.
Może się wydawać, że jest to niczym nieuzasadnione wdzieranie się do prywatnego życia Kane. Ale przedstawienia nie da się odłączyć od tragicznych okoliczności jej samobójstwa w 1999 roku. W swej produkcji Jarzyna posługuje się każdym dostępnym środkiem, aby przekazać widzowi jak to jest, kiedy ściany własnego pokoju zaczynają się nad człowiekiem zapadać. Na każdym możliwym skrawku pojawiają się liczby, tak jakbyśmy byli świadkiem odliczania czasu do zagłady. Dźwięk narasta od niepokojącego szumu do ironicznie brzmiącej piosenki Nat King Cole'a When I Fall in Love. Na końcu nadzwyczajna Cielecka krzyczy, "Patrz jak znikam" a światło ciemnieje jak u Becketta nad jej udręczoną twarzą.
