MEDYTACJA NA TEMAT OPĘTANIA
Dominic Cavendish, THE DAILY TELEGRAPH
Spektakl polskiego reżysera Krzysztofa Warlikowskiego jest medytacją na temat opętania, która rozpoczyna się nutą nonszalancji. Aktorzy gromadzą się przed sceną i opowiadają historie wywodzące się z prastarych żydowskich rytuałów oraz obyczajów.
Przykładowo, niby banalna opowieść o dziewczynie towarzyszącej ojcu w podróży, jest przeplatana innymi opowieściami, które właściwie służą jako przemyślenia teologiczne na temat natury dobra i zła.
Opowieści trwają i trwają, i w chwili gdy zaczyna wyglądać na to, że widzowie zamiast spektaklu mają przed sobą seminarium, reżyser wrzuca nas wszystkich w opowieść Szymona Anskiego o Lei, narzeczonej, którą w dniu jej ślubu z innym mężczyznąopętuje duch niedoszłego kochanka . Jej kondycja jest zarazem manifestem psychicznej niezgody oraz mocy sił nie z tego świata. Gra Magdalena Cieleckiej jest piękna i przerażająca. Całuje swojego męża, jakby chciała mu odgryźć twarz, zjada melony niczym bestia, stając się warczącą tubą, przez którą przemawia dybuk.
Po jakimś czasie spektakl przenosi nas w inną, współczesną opowieść Hanny Krall, dotyczącą żydowskiej tożsamości. Tym razem Cielecka wciela się w rolę żony Adama S. (granego przez Andrzeja Chyrę), polsko-amerykańskiego uczonego opętanego gniewnym duchem zamordowanego w czasie Holokaustu przyrodniego brata. Adam pragnie pozbyć się ducha, ale to pragnienie budzi w nim poczucie winy.
Taki teatr zadaje trudne, ważne pytania, i zawiera też typowo polską miłość wobec tego, co niezwykłe. Oszczędna scenografia Małgorzaty Szczęśniak zawiera piękne tło z niesamowitymi animacjami niezwykłych potworów. Inspiracją dla scenografii były ponoć stare drewniane synagogi w Polsce, zniszczone podczas drugiej wojny światowej. Widocznie nie wszystko co powraca z przeszłości jest groźne.
