EROTYCZNA UCZTA

DER STANDARD

Wiedeń - Film "Festen" Thomasa Vinterberga był w 1998 roku wielkim wydarzeniem w Cannes. Od tej pory dramat ten jest często wystawiany w teatrze, na Festwochen mieliśmy okazją obejrzeć warszawską adaptację w reżyserii Grzegorza Jarzyny (do 24 maja). Nadzwyczajne. To działa. Dlaczego? Ponieważ scenariusz Vinterberga jako modelowy przykład duńskiej szkoły Dogmy ( akcja bliska życiu, oddanie wewnętrznych stanów bohaterów, zdjęcia amatorską kamerą) doskonale odpowiada tradycyjnym teatralny pojęciom jedności miejsca i czasu. Do tego dochodzi archetypowa sytuacja wieczerzy.

Kolejny argument: warszawski zespół w sposób bardzo zdyscyplinowany ukazuje ujawnianie zbrodni. Syn Chrystian wielokrotnie próbuje wyjawić tajemnicę rodzinną (seksualne molestowanie dzieci przez szanownego jubilata), jednak goście stawiają bierny opór. Ten analityczny proces odpowiada prawom sceny. Jarzyna tworzy nową jakość, w żaden sposób nie kopiując filmowego arcydzieła.

Niektóre momenty są odrobinę przerysowane, ale całość dzieła jest przemyślana w najdrobniejszym szczególe. Wszystkie postaci mają u Jarzyny zaburzoną sferę erotyczną. Na tle radosnego i niewinnego podkładu muzycznego rodzeństwo dręczy siebie nawzajem, i swoich partnerów. Reakcje na powolne odkrywanie tajemnicy wizualizowane są przez dwu- i trzyosobowe grupy, precyzyjnie wyreżyserowane, z dopracowaną w każdym calu choreografią (np. dokładność kompozycji postaci przy stole). Dlatego też nie wyróżnię nikogo imiennie, cały zespół aktorski jest doskonały. Ich gra w przestrzeni scenicznej, dotycząca seksualnych i społecznych problemów, tworzy nierozerwalny mit, bez zbędnego elementu. Tak jak subtelny secesyjny wzór, który ozdabia tylną ścianę wnętrza hotelu. Spektakl dla każdego, nawet dla przeciwników teatru.