DYBUK, KING'S THEATRE

Neil Cooper, THE HERALD

Siedmiu ludzi, mężczyźni i kobiety, w różnym wieku, siedzą przed sceną, a światło bije na widownię. Każdy z obecnych opowiada historię, która składa się na wspólne dziedzictwo historyczne. Przy ostatniej powieści światła gasną, a skrywany gniew jednego człowieka staje się burzą, niczym egzorcyzm demona.

Jest to pierwszy z wielu emocjonalnych momentów spektaklu Krzysztofa Warlikowskiego, który łączy ze sobą dramat Szymona Anskiego o tym, jak zagubione dusze opanowują żyjących, z opowiadaniem Hanny Krall o współczesnym Żydzie. Z tej mieszanki powstaje seria rytualnych prób wydalenia demonów przeszłości, a wreszcie akceptacja każdego z ludobójczych aspektów historii społeczności cechującej się permanentną bezdomnością.

Wyraża się to w postaci opętanej panny młodej i mężczyzny, w którego wnętrzu płacze przyrodni brat. Pierwsza połowa spektaklu jest wybuchowa: Magdalena Cielecka jako opętana panna młoda błąka po scenie wypełnionej obrazami z filmów grozy. W drugiej części przedstawienie koncentruje się na poczuciu skrytej niepewności cechującej dwudziesty wiek.

Podejście Warlikowskiego do bólu narodu jest dynamiczne i całkiem współczesne i skupia się nie tylko na judaizmie, ale również na buddyzmie oraz innych rytuałach religijnych, w których święte stworzenia posiadają jednak bardzo ludzki wymiar. Jednak puls spektaklu dyktuje przede wszystkim Cielecka, urzekająco niewyraźna plama obecności w nawiedzonym świecie.