AUDYCJA RADIOWA – AGENCJA PRASOWA APA

Jarzyna, najjaśniejsza gwiazda polskiego teatru, reżyseruje sceniczną adaptację filmu Dogmy.Teatr aktorstwa najwyższej próby.

Wiedeń. Pierwszy film grupy Dogma, Uroczystość Thomasa Vinterberga, wprowadził w 1998 roku nowy nurt refleksj i do pejzażu kina europejskiego. Na wiedeńskich Festwochen można było zobaczyć kolejną adaptację sceniczną tego materiału. Inscenizacja Grzegorza Jarzyny (rocznik 1968) potwierdziła, że jest on cudownym dzieckiem polskiego teatru. Tę rodzinną tragedię o seksualnym molestowaniu dzieci opowiada on przy pomocy raczej konwencjonalnych, ale bardzo efektownych środków teatralnego wyrazu, czerpiąc również z technik filmowych.Wczwartek,whaliG,publiczność wiedeńska miała przyjemność oglądać pokaz mistrzowskiej gry aktorskiej w stylistyce horroru i thrillera.

Scenariusz filmu doskonale nadaje się do wystawienia na scenie, ze względu na zachowanie jedności miejsca i czasu. Mieszczańska rodzina gromadzi się na 60-tych urodzinach głowy rodu. Najstarszy syn Christian, zamiast wygłosić mowę na cześć swego ojca, ujawnia, że w dzieciństwie on i jego siostra bliźniaczka Linda byli przez niego molestowani seksualnie. Wrażliwa dziewczyna nie radząc sobie z przeszłością popełniła samobójstwo. Reakcja rodziny na naruszenie tabu i ujawnienie zbrodni jest absurdalna: nikt nie chce uwierzyć Christianowi, uroczystość trwa dalej, jakby nic się nie wydarzyło. Dopiero kiedy starsza siostra czyta gościom list napisany przed śmiercią przez Lindę, wybucha zamieszanie i kruszy się fasada konwenansów.

Jarzyna zawiera w wielkim salonie stołowym różne miejsca akcji: umieszczając w bocznej ścianie rząd drzwi umożliwia tworzenie równoległych scen, które dzieją się w przylegających do siebie pokojach. Gra nastrojami i światłem, ilustracja muzyczna i dźwięki użyte w przedstawieniu wyrażają wewnętrzne światy i stany bohaterów. Jarzyna używa języka filmu,aby podkreślić dramaturgię, przeplata sceny zbiorowe ze zbliżeniami i portretami. Reżyseria przedstawienia jest precyzyjna i dopracowana w każdym detalu. Taka jest również gra aktorska. Obsada, największe gwiazdy polskiej sceny, w sposób pełen niuansów kreślą psychologiczne portrety trójki rodzeństwa, ich partnerów, rodziców, krewnych oraz służby.

Jarzyna sprawia, że wzrastające napięcie w realistycznych, czasami nawet bulwarowych scenach przeradza się w nową, symboliczną i surrealistyczną jakość: muzyka narasta do huku, scena skąpana zostaje w niesamowitym zielonym świetle, w którym postaci przybierają widmowy kształt. Rzeczywistość wyłania się nagle z ciemności, jak wspomnienie. Antrakt po dwugodzinnym pierwszym akcie symbolizuje noc, półgodzinny drugi akt poświęcony jest wydarzeniom poranka.

Następnego dnia rodzina zbiera się przy śniadaniu, rodzeństwo żartuje jakby nic się nie stało, jakby fakty o zbrodni znane były od dawna. Ojciec przeprasza wszystkich, po czym zostaje wyproszony, aby reszta rodziny mogła w spokoju dokończyć śniadanie. Żona nie towarzyszy mu jednak w tej (ostatniej zapewne) drodze, jak to miało miejsce w filmie.Wśród poufałych gestów, pełnych ciepła i miłości wyczuwamy jednak, tak jak wcześniej, coś nieludzkiego, jakiś rodzaj społecznej przemocy. Nieprzerwanie przemija powszedni dzień i portret rodziny nieubłaganie pogrąża się w ciemności, rozmywa się jak wydarzenia i wspomnienia o nich blaknące z czasem w naszej pamięci.