4.48 Psychosis” w Barbicanie
David Trennery, http://blogcritics.org/
„4.48 Psychosis” wystawiane w tym tygodniu w Barbican Theatre przez polski zespół TR Warszawa to polskojęzyczna wersja ostatniej sztuki Sary Kane, napisanej pod koniec lat 90. i zarazem pod koniec życia pisarki. Sam tekst nie zawiera ani didaskaliów, ani nawet spisu postaci i od jego pośmiertnej premiery na scenie w 2000 roku przyjęło się nazywać go listem pożegnalnym samobójczyni, przeciwstawiając mu „prawdziwe”, pełnoprawne utwory dramatyczne.
Spektakl Grzegorza Jarzyny interpretuje sztukę Kane jako walkę młodej kobiety o swoją duszę i o zdrowie psychiczne. Magdalena Cielecka maluje bezkompromisowy portret kobiety uwięzionej jednocześnie w swojej głowie i w szpitalu psychiatrycznym wyjętym z utworów Kafki. Walczy z kilkoma przerażającymi postaciami, które błaga o miłość lub o ratunek (lub o jedno i drugie): przyjaciela, kochankę, lekarza, młodszą wersję siebie i w końcu publiczność.
Znakomita scenografia Małgorzaty Szczęśniak z rzędem szpitalnych umywalek i drżącą szklaną ścianą jest doskonale oświetlana przez Felice Ross. Całościowy efekt jest niezwykły: gęstniejący mrok wypływa z duszy bohaterki na scenę i okrywa ciemnością wszystkich dookoła włącznie z nią samą. Jakby tego było mało, ten efekt niepokoju pogłębia dodatkowo koszmarna wersja „When I Fall In Love”, stapiająca się z serią efektów dźwiękowych, których nie powstydziłby się sam David Lynch.
Zawsze wydaje mi się, że napisy do obcojęzycznych produkcji będą przeszkadzać w odbiorze spektaklu, ale w przypadku tak wyśmienitego przedstawienia nawet napisy idealnie zgrały się z całością. Zresztą tak niewiele w tym spektaklu jest zawarte w słowach opowieści, że czasem nawet zapomina się podnieść wzrok na tablicę z napisami.
Przedstawienie TR Warszawa chwilami jest naprawdę przerażające, więc nie nadaje się dla widzów o słabych nerwach, ale udaje mu się mówić o depresji, podczas gdy samo nie jest depresyjne.
