Frankfurter Allgemeine Zeitung i LA Weekly o festiwalu Dialog i spektaklu T.E.O.R.E.M.A.T.

We „Frankfurter Allgemeine Zeitung“ ukazało się podsumowanie festiwalu Dialog-Wrocław autorstwa Renate Klett, niemieckiej krytyczki teatralnej współpracującej m.in. z „Süddeutsche Zeitung“, „Neue Zürcher Zeitung“ i „Theater heute“. Pisze ona:

„Najbardziej niezwykłe i najlepsze przedstawienie również w tym roku pochodzi z Polski. Podczas gdy na poprzednim Dialogu były to „Anioły w Ameryce" Warlikowskiego, które zostawiły w tyle inne spektakle, tak tym razem trofeum należy się jego koledze Grzegorzowi Jarzynie za "T.E.O.R.E.M.A.T.", sceniczną adaptację filmu Pasoliniego "Teorema", która w kilkudziesięciu scenach opisuje tęsknotę ciała i duszy za wybawieniem, zespoleniem, odgraniczeniem. Pierwsza scena z padre padrone przy biurku, jego żoną przy oknie, bratem i siostrą, którzy szczotkują sobie wzajemnie włosy, i służącą nakrywającą do stołu, podczas gdy w tle grzmią groźnie władcze dzwony kościelne, grana jest z drobnymi modyfikacjami trzy razy z rzędu. Kiedy następnie pojawia się tajemniczy przybysz, dzwony cichną, a budzi się ciało – obcy każdego z nich uwalnia ku pożądaniu i ku rozpaczy, a następnie znika tak nagle, jak się pojawił. Jarzyna znajduje czułe, ale również komiczne obrazy w scenach uwodzenia, nie zdradza tajemnicy nieznajomego, z lekkością reżyseruje stan zawieszenia zbudowany na zalęknionym życzeniu i blasku marzenia. Przechodnie w wyświetlonym w spektaklu fragmencie filmu, pytani są, czy cuda się zdarzają. W teatrze tak. To właśnie jeden z nich".

O spektaklu T.E.O.R.E.M.A.T. pisze też w swoim podsumowaniu Dialogu „LA Weekly”:
„T.E.O.R.E.M.A.T. jest ciągiem filmowych obrazów (wymieszanych z krótkimi dialogami), których zadaniem jest ukazanie, jak naciski współczesnego systemu gospodarczego na relacje rodzinne oddalają ludzi od wiary, tradycji i miłości. To historia zamożnego przemysłowca, którego rodzinę niszczy pociąg fizyczny jej członków do tajemniczego gościa. Najbardziej atrakcyjne u nieznajomego jest to, że wypełnia pustkę i bezsens ich istnienia. Jednym z najzabawniejszych momentów wieczoru była scena, w której któryś z bohaterów pyta służącą, czy ta umie mówić – śmiech był tu wywołany nagłym uświadomieniem sobie, że jak dotąd spektakl składał się głównie z serii obrazów, skądinąd oszałamiających pięknem kompozycji i oszczędnością gestu”.